Menu

Hamburg pod ziemia

Nazwa bloga mowi juz o wszystkim. Moje spotkania w podziemiu. Krotkie i troche dluzsze.

Podziemne medytacje

buffalo66

 Jadac tu na dole jestem jakby w innym wymiarze. On naprawde bardziej jest "tu i teraz". Tutaj jest jazda. Jest cos tam odtad dotad. Jest tez uwazanie wieksze na wszystko. Jasne, wszedzie mozna sie odlaczac, wszedzie mozna zapadac w swiat mysli i odrywac sie od tego co jest. Ale tutaj jest to jakby mniej latwe, nie przychodzi z taka oczywistoscia jak gdzies tam u gory. Jest jakby wieksza koncentracja - to jak wiadlomo stan umyslu. Jednak chodzi mi o stan swiadomosci, o to, co nazywam medytacja. Koncentracja to tylko umysl.

Tutaj medytacja odbywa sie miedzy stacjami "Berliner Tor" a " Mönckerbergstraße" na przyklad. Jestesmy w trakcie jazdy, zdobywamy cenne doswiadczenia, spotykamy ludzi, patrzymy. Wchlaniamy stany wlasnej percepcji. Reagujemy z glebi bo jest tutaj cos na ksztalt tej glebi - jestesmy w niej, w ziemi, w glebi.

Jest tak moze dlatego, ze uwagi naszej nie moze pochlonac zbyt wiele. Przebywanie tutaj nie laczy sie z  cala masa rozmaitosci tak jak u gory, jest pare kierunkow, pare obiektow, na ktore zwracamy uwage ale jest to ilosc nie tak zawrotna. To, sprawia, ze obserwujac to, co jest do obserwowania jest latwiej o medytacje - ktora objawia nam sie w intensywnosci tego co aktulanie jest. Jest wzmozona swiadomosc tego, co jest. Tego, co jest teraz. W nas, obok nas, w kims, w powietrzu. I wciaz w nas z tym wszystkim.

 Jest tak wiele duchowych aspektow w przebywaniu tu. Jest nim kazdy czlowiek - jak nasze lustro. Odbija doskonale. Nastroje. Zachowania. Kazdy najdrobniejszy szczegol - wszystko co w nas znajduje gdzies odbicie w tych wielu lustrach. Naszym zadaniem moze byc odnajdywanie siebie w roznych wydaniach. To wielka sprawa. Wszystko jest do zglebiania z dowolnej perspektywy! Tym jest zycie...pomyslalam wlasnie...to cale zglebianie w doswiadczeniu...hmmm...

Obiekt i subiekt w jednej osobie.

Nagle okazuje sie, ze nie ma nikogo i niczego do zglebiania. Obiekt i subiekt znika. Wszystko znika.  Moze tym jest rzeczywistosc. Pustka transcendencji.

I jest tylko jazda. Droga. Tylko ona. Czasem tak mi sie to jawi.

Turek again

buffalo66

Znowu Turek.

Bardzo mloda dziewczyna. StaryTurek sie przysiadl. Siedzi i od czasu do czasu patrzy na nia. Ale jak! To patrzenie przechodzi ludzkie pojecie, to patrzenie jest okaleczaniem, obrazaniem.  Kazdego w poblizu (przy okazji) - do tego stopnia. On patrzy jak na zwierze, jak na obiekt, jak na cos...bez praw. Jak na rodzaj wlasnosci.  Dziewczyna ignoruje dopoki sie da, ja tez. W koncu obie rownoczesnie wstajemy. Facet korzysta z okazji, zeby dokladnie ogladac dalej...Ta dziewczyna to tez prawdopodobnie Turczynka, dlatego moze on tak mocno sie angazuje. Angazuje to zbyt piekne slowo.

Nie widzialam od dluzszego czasu czegos podobnie obrzydliwego.

Ten facet byl oblesny. Obnazyl sie i nawet tego nie zauwazyl. Co za pornografia.

Cierpiaca

buffalo66

Weszla w towarzystwie faceta w srednim wieku, ktory od razu po zajeciu miejsca wyciagnal gazete. Turecka. Turek wiec.

Dziewczyna miala moze 25 lat. Usiadla na przeciwko swojego towarzysza i w tym samym momencie zakryla sobie twarz rekami i zaczela narzekac. Szkoda, ze nie moge wstawic tu w tym momencie sciezki dzwiekowej, bo zapamietalam ten ton bezblednie - mam bardzo dobry sluch, niektorzy mowia, ze doskonaly...Bylo to narzekanie dziecka, skrzywdzonego dziecka, troche rozpieszczonego, jednak na wskros...chorego dziecka.

Slowa narzekania zlewaly sie w jedna calosc, trudno bylo rozpoznac w jakim jezyku to robi. Nie udalo mi sie wyizolowac ani jednego slowa. A sluchalam dokladnie. Ze wzgledu na ten swoj sluch, to  u mnie rodzaj mechanizmu, nad ktorym nie panuje. Slucham zawsze uwaznie.

Tak, ze siedzac i nie majac i tak nic lepszego do roboty sluchalam uwaznie jej jekow, piskow, narzekan, spiewnych wykrzyknikow. Byla wciaz w jednym pomieszczeniu, w sobie.

Mialam wrazenie, ze zaplatala sie w tym wszystkim, nie znajduje wyjscia. Wciaz robi to samo, by z niego wyjsc. Wciaz jej sie to nie udaje. Wciaz ta sama nuta. Ten sam sposob. Bez rezultatu. Czasami okazywala objawy agresji wymachujac nogami w kierunku faceta. Nogi miala skrzyzowane i raz po raz - moze osiem do dziesieciu razy - a jechalam dziesiec minut - wyrzucala je do przodu. Facet zareagowal gdy je tak wyrzucila po raz pierwszy wprzod, odsuwajac sie nieco na bezpieczna odleglosc. Poza tym nie okazywal niczego, co mogloby wskazywac na ich znajomosc. Nawet jakis czas myslalam, ze dziewczyna jest sama.

Mylsalam o facecie, ktory z nia jechal. Czy to jest jej przyjaciej czy wrog. Moze ja gwalci?! Wykorzystuje jej uposledzenie.

Nigdy sie nie dowiem. Moglam zapytac moze przynajmniej co jej dolega...czy to wypada tak wchodzic w czyjes cierpienie? Nie moglam odpowiedziec sobie na te pytania.

Czulam, ze to przerasta moje socjalne i jakies tam inne kompetencje...ktore sobie przypisuje. W tych sprawach.

Nie moglam jej odczarowac;)

Nie probowalam. Czulam, ze to nie ma sensu. Nie mialam dostepu tam, gdzie ona byla uwieziona.

Pod koniec jazdy facet powiedzial do niej lamanym niemieckim "Chodz, (tu padlo jej imie dosc dziwnie przez niego wypowiedziane) daj reka." Powtarzal to parokrotnie, ona jakby nie chciala, potem jednak w jakis sztywny spastyczny sposob wstala i zrobila to. Popatrzylam na jej twarz.  Byla w niej nieobecnosc i innosc. Spiecie.

Tesknoty, polowania i inne spekulacje

buffalo66

Jechalam do city. Umowilam sie z Ilona w naszym sushi-laden. Temu spotkaniu nie towarzyszyl jakis specjalny cel - samo spotkanie bylo celem. No i zjedzenie sushi, bedace naszym ulubionym jedzonkiem.

Mam ostatnio takie dziwaczne wrazenie jesli chodzi o moje spotkania z ludzmi na ulicy a szczegolnie w metrze. Mysle, ze fakt mojego rzadszego przebywania w ludzkim towarzystwie (teraz jestem w tym nieludzkim...hehehe) sprawia, ze wywiera to na mnie inne wrazenie - i co ciekawe - jaki traf! - na ludziach tez!:) Maja mnie po prostu mniej (ja ich tez) i to chyba sprawia, ze zaczelismy na siebie zwracac wieksza uwage:)

Uwaga, uwaga Asha (to ja) wchodzi do bahnu.

Uwaga, uwaga Asha siada i patrzy wokolo.

Uwaga, uwaga Asha wyciera  nos. I tak dalej.

A oni patrza a ja patrze na nich.

Na tej zasadzie stalam sie bardziej uwazna i ogladam ludzi inaczej - i jak mowie - mam mocne wrazenie, ze oni tez.

Mysle, ze to efekt tesknoty - oni za mna tesknili - ja za nimi tez - i teraz sie spotkalismy. I jestesmy zadowoleni, spelnieni, szczesliwi i uwazamy na szczegoly. Chloniemy swoja obecnosc.

Czy to nie jest cudowne? Tak, to jest cudowne, tak ludzie powinni sie postrzegac, powinni sie nawzajem fascynowac i pociagac. A szczegolnie tu - pod ziemia. To naprawde inne miejsce. Miejsce spotkan.

W drodze do Ilony usiadlam po przekatnej do faceta czytajacego Morgenpost. Gazetka o malym formacie, teraz prawie kazde wydawnictwo ma taki formacik w zanadrzu. Latwo sie trzyma, czyta i wyrzuca. Tak na marginesie zauwazajac. Facet zwrocil na mnie uwage a ja na niego. Na wyzej opisanej zasadzie.

Byl w wieku 40-45 lat, siwy plaszcz, kroj dopasowany, prosty, czarny swetr, koszula. Twarz meska, lekki zarost - przystojny.

Patrzyl sie na mnie znad gazety - wiele razy. Najpierw na twarz, potem gdzies na buty (kozaki) i tak ogolnie. Udawalam, ze nie zauwazam - zeby go nie konfrontowac (?), nie wiem, tak juz mam. Lubie facetow, ktorzy okazujac zainteresowanie nie sa w tym...sama nie wiem...nie przeginaja i robia to naturalnie. Dziwne, ale wydaje mi sie, ze mozna rozpoznac rodzaj takiego zainteresowania - podloze. Seksualne, prosta ciekawosc, fascynacje blizej nie zdefiniowana, gapienie sie bez sensu itp. Skala jest pokazna.

W drodze powrotnej - po wielu godzinach spedzonych z Ilo - znowu pasazer gatunku meskiego. Muzyk z...niech to bedzie skrzyzowanie wiolonczeli z gitara...nie wiem. Znak rozpoznawczy dlugie wlosy. Bardzo dlugie, cieme wlosy. Troche za dlugie te wlosy. Dluzsze, niz style Jezusa. Mlodszy od tego wyzej. Bardzo ciekawie patrzyl w moim kierunku chowajac sie za ta dluga gitara. Ciagle tak patrzyl do polowy schowany...to bylo troche dziwne. Poczulam sie tak dziwacznie obserwowana. Moze nie byly to juz takie krotkie spojrzenia,  a moze on obserwowal cos, czego sama nie potrafilam zdefiniowac, wyczuc. To wywolywalo we mnie odmienna reakcje. Czulam sie namierzana.

Kiedys czytalam, ze ludzie nie czuja sie dobrze tak obserwowani, bo to jest redukcja do roli obiektu. Ale kazdy patrzy inaczej. I kazda reakcja na to patrzenie jest inna. Jasne, ze zalezy tez od mojego aktualnego samopoczucia.

Rozmawialam potem z Ewa na ten temat, faceci, gapienie, samopoczucia, ludzie..i wylonil sie jeszcze inny aspekt tej sprawy Ewa stwierdzila, ze my jestesmy tez troche Jägerinnen - lowczyniami - lubimy same  polowac (ja juz w sumie upolowalam;)) i rola pasywnego obiektu nie zawsze odpowiada. Moze to tez takie fenomeny energetyczne - jesli zauwazamy, ze facet jest "silny" w swoim wyrazie rola poddawania sie wydaje sie natruralna - w przeciwnym razie cos nie pasuje. Ten drugi facet byl chyba bardziej soft.

Z tlumu powstales...

buffalo66

Jezdze rzadziej bo.. Nie pracuje!:) (wciaz ten naiwny usmiech, zobaczymy jak dlugo) Zima:( nie lubie zimna i raczej nie wypuszczam sie zbyt daleko. Doszlo juz do tego, ze wypowiedzialam swoj abonament na tzw. CC-karte uprawniajaca mnie do jezdzenia odtad dotad w tym i tym czasie. To takie karty dla tych, ktorzy nie musza sie zrywac z samego rana - karta wazna od 9-16 i potem znowu od 18 - w soboty, niedziele i swieta caly czas i o ile sie nie myle w calym Hamburgu. Ale moze sie myle. Nie wiem, czy to byla dobra decyzja, moze znowu wykupie bo nigdy nie wiadomo czy jednak nie zaczne jezdzic wiecej. Nawet tylko po to zeby o tym pisac...;)

Ostatnio jadac do centrum (raptem 10 minut) stwierdzilam, ze czlowiek sie troche odzwyczaja od "plebsu". Jada ci wszyscy odrazajacy, brudni, zli...i w sumie nie jest tak zle:) Ale trzeba sie na nowo przyzwyczajac i trenowac system obronny, ktory sie kompletnie wyluzowal. To tak jak z treningami...jesli troche sie opuscisz kondycja cierpi.

Totez trzeba sie ponownie zmieszac z tlumem - TLUM TO TWOJE OSTATECZNE PRZEZNACZENIE! albo Z TLUMU POWSTALES I W TLUM SIE OBROCISZ!....mylse, ze z buddyjskiego punktu widzenia to chyba nawet trafnie to okreslilam i mam nawet ten swoj legendarny rezonans...:) Zgadza sie. Tak jest. Tlum cie przygarnie, tlum jest anonimowoscia (jak natura wokol nas), tlum jest twoim mistrzem. Tlum ma cos w sobie. Ma sobie to COS! Das gewisse Etwas!

Tak sobie myslac z usmieszkiem na buzi podrozuje raczka w raczke z cieplo ubrana publika, z tymi, ktorzy nie wiedza jak wiele ich laczy. Nie wiedza i w wiekszosci nawet nie chca wiedziec. Tlum jest nieswiadomy swej mocy. Tlum jest bezladna masa, ktora na ogol budzi we mnie uczucie niesmaku i dyskomfortu. Ale od pewnego czasu chyba mniej. Staram sie nadac tlumowi twarz. Twarz na ktora zasluzyl.

© Hamburg pod ziemia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci