|
Blog > Komentarze do wpisu
Podziemne medytacje
Jadac tu na dole jestem jakby w innym wymiarze. On naprawde bardziej jest "tu i teraz". Tutaj jest jazda. Jest cos tam odtad dotad. Jest tez uwazanie wieksze na wszystko. Jasne, wszedzie mozna sie odlaczac, wszedzie mozna zapadac w swiat mysli i odrywac sie od tego co jest. Ale tutaj jest to jakby mniej latwe, nie przychodzi z taka oczywistoscia jak gdzies tam u gory. Jest jakby wieksza koncentracja - to jak wiadlomo stan umyslu. Jednak chodzi mi o stan swiadomosci, o to, co nazywam medytacja. Koncentracja to tylko umysl. Tutaj medytacja odbywa sie miedzy stacjami "Berliner Tor" a " Mönckerbergstraße" na przyklad. Jestesmy w trakcie jazdy, zdobywamy cenne doswiadczenia, spotykamy ludzi, patrzymy. Wchlaniamy stany wlasnej percepcji. Reagujemy z glebi bo jest tutaj cos na ksztalt tej glebi - jestesmy w niej, w ziemi, w glebi. Jest tak moze dlatego, ze uwagi naszej nie moze pochlonac zbyt wiele. Przebywanie tutaj nie laczy sie z cala masa rozmaitosci tak jak u gory, jest pare kierunkow, pare obiektow, na ktore zwracamy uwage ale jest to ilosc nie tak zawrotna. To, sprawia, ze obserwujac to, co jest do obserwowania jest latwiej o medytacje - ktora objawia nam sie w intensywnosci tego co aktulanie jest. Jest wzmozona swiadomosc tego, co jest. Tego, co jest teraz. W nas, obok nas, w kims, w powietrzu. I wciaz w nas z tym wszystkim. Jest tak wiele duchowych aspektow w przebywaniu tu. Jest nim kazdy czlowiek - jak nasze lustro. Odbija doskonale. Nastroje. Zachowania. Kazdy najdrobniejszy szczegol - wszystko co w nas znajduje gdzies odbicie w tych wielu lustrach. Naszym zadaniem moze byc odnajdywanie siebie w roznych wydaniach. To wielka sprawa. Wszystko jest do zglebiania z dowolnej perspektywy! Tym jest zycie...pomyslalam wlasnie...to cale zglebianie w doswiadczeniu...hmmm... Obiekt i subiekt w jednej osobie. Nagle okazuje sie, ze nie ma nikogo i niczego do zglebiania. Obiekt i subiekt znika. Wszystko znika. Moze tym jest rzeczywistosc. Pustka transcendencji. I jest tylko jazda. Droga. Tylko ona. Czasem tak mi sie to jawi. poniedziałek, 31 października 2011, buffalo66
|
|